miércoles, 28 de enero de 2026

UDREKA

 


Origen: Polonia, Kielce.

Formados: 2022

Estilo: Black

Temática: Celos, dolor, muerte y odio

Enlaces: Facebook, instagram, spotify y tidal.

Miembros:

  • Chłopek Guitarra
  • Cygał Guitarra
  • Desolator Batería
  • Zimny Bajo
Discográfia:

  • Zgnij EP 2023  
  • Nieistnienie CD 2026

NIEISTNIENIE (2026)
"Nieistnienie" es el primer álbum para esta banda procedente de la ecléctica escena de metal extremo de un país como Polonia que se ha erigido en referente de un estilo de metal extremo que se escapa de cualquier convencionalismo, con un sonido difícil de clasificar, con propuestas únicas y diferenciales, siendo también a veces no aptas para todo los paladares. Este álbum contiene un puñado de canciones influencias por elementos black, paro habría que hacer hincapié en dos partes bien diferenciadas dentro del álbum, Por un lado tenemos aquellas secciones que se muestran totalmente inconformistas, presentado un sonido más o menos directo, en donde se pueden reconocer elementos del black, pero con abundantes disonancias, cambios de ritmo hasta cierto punto demenciales y teniendo también influencias claras de elementos hardcore o crust, dando como resultado temas de una intensidad desmesurada, sin que el vanguardismo no sea un invitado ajeno que se sume también a la descripción. En otras secciones el álbum se centra en ofrecer un sonido mucho más directo, hasta cierto punto algo más conciso, ofreciendo un despliegue de elementos mas cercanos y de clara influencia de un death metal desolador, violento y agresivo. Toda esta agresividad se encuentra presente a lo largo del álbum recorriéndolo desde el inicio y dejando ciertas sensaciones de violencia y odio, presentes estas sensaciones si cabe, de manera más patente en las voces y en su interpretación agresiva y llena de oscuridad. Algunos registros más calmados pueden aparecer a lo largo del álbum, liberando cierta tensión y agresividad, pero sin que la esencia del mismo se resienta en absoluto. Como buenos alumnos de la escena polaca a la cual pertenecen, Udreka maneja a la perfección un estilo y una propuesta que sabe combinar el black y el death, con otros elementos más propios del hardcore y cierto vanguardismo, para dar como resultado un sonido hasta cierto punto incómodo, violento y sobre todo con un toque diferencial. (8,1).



1. Do bólu 04:44
Nie wiem gdzie jestem Czerń przykrywa mnie jak płaszcz obłędu To nie jest dobre miejsce Chcę już go zdjąć, albo nie chcę Czy to ten tani patos? Czy ktoś już wie co znaczy? Otwieram te same drzwi Za którymi tylko dym Wyje, jęczy, woła mnie Zew pustki Krwawy grad spadnie na mnie I liczę że nie będę sam Wracam do bólu  
2. Rozkład 04:44
  Czuję że to już jest moja ostatnia wiosna
Kwiatów woń w moich nozdrzach jak zapowiedź końca

Więdnę w nostalgii pąkach
Róż i biel , klątwa
Wypatruje w nich doznań
Co osłodzą rozkład

Wasze głosy jak ze studni
Zza zamkniętych drzwi
Wyraźniejsze z każdym słowem
Z każdym rokiem

Rodzi żal ta ironia
Zamiast słodzić rozkład

Róż
Biel
Klątwa
Rozkład
3. Nieistnienie 04:13
Cofnij czas do początku
Zanim z łona w bliznach, przyszedłem na świat

Zapomnieć chcę że miałem imię
Zapomnieć że żyłem
Zanurzyć się w niebycie
Rozpłynąć w nieistnieniu

Ból i rozkosz obrócić w proch, zawrócić nurt
Rozszarpać percepcji byt, odwrócić bieg
Dać się pochłonąć przez nicości magnes
Dać sie wciągnąć w wir już na zawsze

Thanatos wyciąga do mnie dłoń
Wlecze mnie w dół

Szelest czarnych skrzydeł
Ostatnie co usłyszę zanim wejdę w nieistnienie
4. Zniszczyć Zbudować Powtórzyć 04:36
Trauma jak rodzinny dom
Ojciec i matka, pijanych myśli dzwon
Od zawsze sam sobie wrogiem
Pętla i klatka, mój etylowy schron
Blizny zbierane za młodu
Ogień i stal, na moim ciele remedium
Chciałem nie raz dla odmiany
Zapłonąć na zewnątrz a nie tylko w środku

Zniszczyć
Zbudować powtórzyć
Zniszczyć

Wiatr od zawsze zimny
Bagnem był mi twardy ląd
Głowa brudną celą
Odwrócił się Bóg i splunął na mnie

Ciężko było podnieść głowę
Chyba że na ścięcie

W moich żyłach żrący kwas
W moich snach gilotyna
Czeka na mnie

Zniszczyć od środka
Zniszczyć na zewnątrz
Zniszczyć to wszystko
Zbudować od nowa

Zniszczyć
Zbudować powtórzyć
5. Maski 04:36
Gdzie twarz a gdzie maska?
Gdzie maska a gdzie twarz?
Gdzie ego?
Twój pierwotny byt
Jak ufać mam odbiciu?
Jak ufać masz odbiciu?
Kiedy lustrem jestem ja
Kiedy lustrem jesteś ty

Będę czym trzeba byle stać się częścią

W labiryncie moich myśli
Staram się odnaleźć to co prawdziwe

Zasłony, fasady
Mniej lub bardziej prawdziwe
Nauczyłem się już wszystkich
Oprócz samego siebie

Wierzę że w odosobnieniu to ja
Lecz czy na pewno?
Czy na pewno to ja?
6. Żar 04:02
  Mam w sobie coś co gnije
Nie daje zasnąć, pali od środka
Mam w sobie coś co ściska za szyję
Niespełnienia żar

A ty masz coś czego nie będę miał
Nieskrępowane wyciągasz dłonie
Zagarniasz wszystko co mogą ci dać
Te których imiona ulatują z głowy

Odrzyj mnie z pragnień
Tak jak obdzierasz ze skóry
Lub zabij sumienie
Pozbaw uczuć
I skonstruuj maskę najdoskonalszą ze wszystkich
Z którą zapomnę co to żal

Daj mi być kimś innym
Zabij resztki mnie
Porzuć moje ciało
Wymaż mnie
7. ANTY 03:00
Przeciw wszystkim i wszystkiemu Przeciw ciałom, powłokom bez duszy Przeciw życiu, przeciwko ludzkości Przeciw tobie kurwo, niech to już się kończy Modlę się o deszcz Modlę się o powódź która zmyje całą waszą rasę Zgniłe plony dewolucji Przeciw myślom, czynom Przeciw słowom ociekającym jadem Przeciw byciu, przeciwko istnieniu Przeciw światu, czarnemu sercu dekadencji Anihilacja Deszcz, potop i plaga Eksterminacja Niech przyjdzie zagłada   
8. Światło 08:44
Mknę przez noc
Czy kiedyś się skończy?
Światło w oddali
Tli na horyzoncie

W nim jest odpowiedź
W nim definicja
W nim jest schronienie
Moja przystań
W nim jest spokój
W nim ukojenie
W nim się zanurzę
Blask mnie przykryje

Bo słońce odeszło, zniknęło za chmurami
Patrzeć w przyszłość boję się z otchłani
Jak długo śnić marzenia o byciu czymś więcej?
W zaćmieniu nieskończonym wznoszę swoje ręce

Zmęczony szukaniem słońca
Czekaniem, próbowaniem
Walką bez końca
Z góry wiedząc że przegrałem

Jak przyjąć losu jałmużnę?
Z wdzięcznością za gest
Kiedy życia sens to tyle co przeczekać zmierzch

W moich myślach
Niczym mantra
Dwa słowa
Do światła
  38:39





Vinyl, LP, Moon, Poster





No hay comentarios:

Publicar un comentario